Najtańsza oferta nie zawsze okazuje się najlepszym wyborem, co potwierdza przypadek gdańskiego przedsiębiorcy, który miał do czynienia z nielegalnym wysypiskiem odpadów, zajmującym się sprawą strażnicy miejscy z Referatu VI.
Sprawa zaczęła się we wtorek, 30 czerwca, kiedy to do straży miejskiej wpłynęło zgłoszenie dotyczące dzikiego wysypiska. Mężczyzna przekazał dyżurnemu, że podczas prac polowych natknął się na dużą hałdę odpadów znajdującą się wzdłuż trasy S7, w pobliżu ulicy Przybrzeżnej. Wśród zalegających tam śmieci znajdowały się głównie zużyte części samochodowe, a także dokumenty, które umożliwiły ustalenie właściciela odpadów, w tym przypadku firmy z Oruni.
Jak się okazało, przedsiębiorca zlecił sprzątanie pomieszczeń osobie, z którą podpisał umowę, lecz odpady nie zostały przekazane do legalnej utylizacji, a porzucone w ukrytym miejscu. Próby kontaktu właściciela firmy z wykonawcą były bezskuteczne.
Pomimo, że padł ofiarą nierzetelnego wykonawcy, przedsiębiorca podjął odpowiedzialne kroki. Zlecił usunięcie odpadów legalnej firmie, która zajęła się ich zabraniem i odpowiednią utylizacją, przedstawiając strażnikom dokument potwierdzający wykonanie usługi. Po kolejnej kontroli strażnicy potwierdzili, że teren został w pełni uporządkowany.
Incydent ten pokazuje, jak ważne jest weryfikowanie wykonawców przed zleceniem im sprzątania odpadów. Rzetelne firmy są w stanie przedstawić swoje dane i wystawić dowód przekazania odpadów do legalnej utylizacji. Korzystanie z przypadkowych usługodawców może prowadzić do nie tylko strat finansowych, ale również do nieprzyjemnych konsekwencji związanych z usuwaniem skutków ich działalności.
W przypadku zauważenia nielegalnie porzuconych odpadów, należy zgłosić to do straży miejskiej. Im szybciej służby otrzymają informację, tym większa szansa na ustalenie sprawcy i ograniczenie szkód dla środowiska.

