Witalij Kliczko: Bracia Polacy!
W Gdańsku, podczas nieobecności prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zeleńskiego, premier Julia Swyrydenko reprezentowała delegację ukraińską. Jednak to przyjazd braci Kliczko wzbudził największe zainteresowanie. Media starały się o wywiady, a goście robili sobie zdjęcia z legendami boksu.
Witalij Kliczko, mer Kijowa, spotkał się z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz, a następnie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Podkreślał, że Ukraina ponosi najwyższą cenę za marzenia o niezależności od Rosji i integracji z Europą. Wspomniał o trudnej sytuacji w kraju, gdzie żołnierze walczą na froncie, co umożliwia spokojne życie w Polsce. Zauważył, że zagrożenie ze strony Rosji jest realne i że Polska również może stać się celem, gdyby Ukraina przestała walczyć.
Kliczko rozpoczął swoją wypowiedź od słów: „Bracia Polacy!” i wyraził wdzięczność za wsparcie, jakie Ukraina otrzymuje od Polski, zarówno w formie pomocy finansowej, jak i militarnej. Zaznaczył, że spór między prezydentem Zeleńskim a Nawrockim to „nieporozumienie”, które nie powinno przesłaniać wspólnych celów budowy silnej Polski i Ukrainy.
Wołodymyr Kliczko: Zadręczyć dręczyciela
W czwartek wieczorem w Gdańsku pojawił się młodszy brat Witalija, Wołodymyr Kliczko, który również jest byłym bokserem i określa siebie jako „ambasadora Ukrainy”. Mówiąc o napięciach między prezydentami, wskazał na konieczność jedności wobec wspólnego wroga, jakim jest Rosja. Podkreślił, że historia pokazała, jak poważnym zagrożeniem jest Imperializm Rosyjski, a obecna sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji.
Wołodymyr Kliczko zwrócił uwagę, że zbrodnie wojenne muszą zostać osądzone, a odpowiedzialność za nie poniosą konkretne osoby. W pytaniu o zakończenie wojny, Kliczko stwierdził, że Rosjanie rozumieją tylko język siły i że działania wobec nich muszą być stanowcze. Czynności te są niezbędne, by Rosja poniosła konsekwencje swoich działań.

