Dawid Podsiadło powrócił na stadion w Gdańsku, gdzie ostatnio występował dwa lata temu. Jego koncert, z charakterystyczną sceną 360 stopni, efektowną oprawą wizualną oraz zaproszonymi gośćmi, wzbudził duże oczekiwania.
W ostatnim czasie artysta musiał zmierzyć się z krytyką, m.in. z powodu użycia sztucznej inteligencji w teledysku do utworu „Na błysk”. Poza tym, na wcześniejszych koncertach w Chorzowie i Poznaniu nie zagrał tylu nowych utworów, ile zapowiadał. Jak wypadł jego występ w Gdańsku?
Piekielnie gorąca noc
Warunki atmosferyczne także nie były sprzyjające. 20 czerwca panował upał, sięgający do 32 stopni. Dla tłumu, który zjechał się na koncert, przetrwanie blisko 2,5-godzinnego show stanowiło wyzwanie. Na szczęście, organizatorzy zapewnili darmową wodę, a Podsiadło przypominał o konieczności nawadniania. Mimo trudności, koncert dostarczył niezapomnianych wrażeń muzycznych.
Występ rozpoczął się od „Małomiasteczkowego”, a następnie artysta zagrał wiele znanych utworów, takich jak „Post”, „Diable” oraz emocjonalne „mori” i „Nieznajomy”. Zaprezentował także nowy utwór „Tylko to, co znasz”, a dla fanów było to wyjątkowe przeżycie – „Let You Down” w aranżacji z chórem oraz “Nadprzestrzenie” z Kaśką Sochacką z pewnością zapadły w pamięć. Koncert zakończył się wybuchowym finałem z „Trójkątami i kwadratami” oraz „Nie ma fal”.
Lista przebojów i goście specjalni
Podczas koncertu wystąpili również goście specjalni. Vito Bambino, który współpracował z Podsiadłą już dwa lata temu, zaśpiewał ich wspólny utwór „Ulek i Dawcia”, a raper Sokół zaskoczył wszystkich, wykonując „Świadomy sen” – utwór, którego wcześniej nie zagrali na żywo.
Konferansjerka była pełna humoru, co dodatkowo umilało atmosferę koncertu. Artysta dzielił się zabawnymi anegdotami, co sprawiło, że jego charyzma zabłysła w pełni.
Koncertowa ekstraklasa
Wizualnie koncert zachwycał zgromadzoną publiczność. Scena 360 stopni, pirotechnika, wybuchy płomieni, fantazyjne wizualizacje oraz konfetti stworzyły niesamowitą atmosferę. Uczestnicy otrzymali opaski na ręce, które rozbłysły w rytm muzyki, dodając wyjątkowego efektu. Stadion stał się integralną częścią show, co można uznać za nowatorskie podejście.
Dla Podsiadły pozostały jeszcze dwa koncerty w Warszawie, na które czekają fani.

