Do tunelu wchodzi się jak do wnętrza obcego organizmu. Posiada on trzy piętra schodami w dół od poziomu jezdni, a poniżej rzeki aż siedem. Podziemia wypełnione są huczeniem gigantycznych wentylatorów, a szum przejeżdżających ciężarówek przypomina miarowy oddech. W sytuacji awarii, zatoru lub niepożądanej obecności, miasto staje w korkach.
Rafał Dylewski, kierownik Działu Tunelu Drogowego i Obsługi Obiektów Zwodzonych w Gdańsku, zauważa: „Nie wyobrażam sobie Gdańska bez tunelu. Kiedy pojawia się zatrzymanie ruchu czy zdarzenie i tunel jest sparaliżowany, natychmiast urywają się telefony od mieszkańców. Wtedy widać wyraźnie, jak bardzo całe miasto jest od niego uzależnione”.
Ryszard Trykosko, były prezes Gdańskich Inwestycji Komunalnych w latach 2010-2016, podkreśla, że był to wizjonerski projekt prezydenta Pawła Adamowicza, który miał na celu poprawę infrastruktury drogowej i komunikacji z portem. Budowa tunelu wraz z Trasą Sucharskiego i Mostem Wantowym miała na celu uwolnienie Śródmieścia od natłoku ruchu.
Wyzwania techniczne i ochrona
Operatorzy traktują tunel z wysokim szacunkiem. Obiekt, składający się z ponad trzydziestu systemów technicznych oraz tysiąca czujników i kamer, wymaga stałej opieki. Agresywne środowisko, w tym sól morska i wilgoć, stanowi zagrożenie dla infrastruktury, co skutkuje koniecznością przeprowadzania blisko trzech tysięcy czynności serwisowych rocznie.
„Pracujemy w dziesięciu dyspozytorów, tworzymy tu w zasadzie rodzinę. Nie ma tutaj miejsca na monotonię” – mówi Rafał Dylewski. Pracownicy muszą być czujni, ponieważ tunel wymaga stałej ochrony zarówno przed ludźmi, jak i samą swoją mocą. Przy wjeździe ciężarówki do tunelu powietrze jest tłoczone niczym przez wielki tłok, co może zaskoczyć wewnętrznych użytkowników.
Operator Aleksander Skonka zwraca uwagę: „Kierowcy często nie rozumieją, dlaczego zamykamy pas albo tunel. Dzieje się to dla ich bezpieczeństwa, gdyż w środku może być niebezpiecznie”.
Kuriozalne wydarzenia
W tunelu czasem dochodzi do osobliwych sytuacji. Niektórzy przechodnie, pod wpływem alkoholu, próbują skrócić sobie drogę, a kierowcy zatrzymują się, aby robić zdjęcia do ogłoszeń o sprzedaży. Dyspozytorzy muszą z rozwagą reagować na te incydenty, wykorzystując system monitoringu.
Operatorzy podkreślają, że ich praca jest kluczowa: „To jest niewidoczna praca przy jednym z najważniejszych elementów Gdańska. Ludzie przejeżdżają tędy w kilkadziesiąt sekund, ale gdyby nas tu nie było, ten tunel po prostu nie mógłby funkcjonować”.

