"Metropolis" przedstawia pesymistyczną wizję przyszłości, w której ludzie mają niewielkie szanse w starciu z technologią. W tej dystopijnej metropolii elita technologiczna marginalizuje resztę społeczeństwa. Istnieją jednak możliwości zmiany, które mogą być zapoczątkowane przez miłość i empatię, przypominające, że umysł (przedstawiciele elit) i praca (robotnicy) nie mogą istnieć bez serca.
Reinterpretacja klasyki
„Metropolis” to dzieło liczące już 100 lat, oparte na powieści Thei von Harbou z 1925 roku, która posłużyła jako inspiracja dla filmu Fritza Langa z 1927 roku. Film ten, uznawany za klasykę niemieckiego ekspresjonizmu oraz science-fiction, budził kontrowersje, zarówno z powodu zarzutów o naiwność, jak i elementy okultystyczne. Przed premierą w USA został znacznie skrócony, a jego pierwotna wersja przez długi czas uznawana była za straconą, zanim w 2010 roku zyskał status kultowy.
Debiut Mileny Crameri, choreografki, która przeniosła tę opowieść na scenę Opery Bałtyckiej, nadaje jej współczesny kontekst. Jej adaptacja nosi tytuł „Metropolis. Refleksje z naszych czasów” i stawia istotne pytania dotyczące technologii oraz sztucznej inteligencji, które prowadzą do powstania super-istoty wpływającej na życie nieuprzywilejowanych. Spektakl, choć mocny, nie jest przygnębiający; kończy się przesłaniem miłości, które sugeruje lepszą przyszłość.
Udany debiut choreografki
„Metropolis…” Mileny Crameri to odświeżająca propozycja dla Opery Bałtyckiej, będąca jej udanym debiutem reżyserskim. Spektakl trwa niecałe dwie godziny, wciąga widza i jest rytmiczny. Rytm, zwłaszcza pulsowanie zegara-serca, prowadzi narrację.
Rytmiczne sceny zbiorowe, takie jak prace robotników czy subtelne układy robotów, mają największe wrażenie. Mimo że solistom należy się uznanie, to zespołowe choreografie wyróżniają się synchronicznością i dynamiką. Połączenie klasycznego baletu z tańcem współczesnym wciąga widza całkowicie.
Muzyka Dorothei Crameri, wykonywana na żywo przez kwartet smyczkowy, dodaje transowego charakteru sekwencjom tanecznym. Całość wzmacniają starannie zaprojektowane kostiumy, zwłaszcza w przypadku robotów, oraz imponująca scenografia i hipnotyzujące wizualizacje Aleksandry Redy.
Spektakl utrzymuje widza w napięciu od początku do końca. Jest misternie skonstruowany, ale przystępny i nie wymaga znajomości oryginalnych dzieł. Wymaga skupienia, ale nagradza widza spektakularnymi doznaniami.

