11 sierpnia na Cmentarzu Łostowickim odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiary tzw. operacji polskiej, która miała miejsce w latach 1937-1938 na terenach Ukrainy, wówczas w granicach Związku Radzieckiego. W wyniku tej operacji, przeprowadzonej przez NKWD, zginęło ponad 111 000 Polaków.
W uroczystości wziął udział Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska, który podkreślił, że zbrodnia ta, będąca dziełem totalitarnego aparatu terroru, dotknęła ludzi o polskim pochodzeniu, których jedyną winą była ich narodowość oraz przywiązanie do języka, kultury i tradycji. "W wyniku tzw. operacji polskiej NKWD zamordowało ponad 111 000 osób, przy czym wiele tysięcy zostało skazanych na łagry, więzienia lub deportacje" - zaznaczył Kryszewski.
Emil Rojek, wicewojewoda pomorski, przypomniał, że ofiary operacji polskiej żyły poza granicami odrodzonej Polski, ponieważ ich przodkowie osiedlili się tam wieki temu. Rojek mówił: "Decyzja Nikołaja Jeżowa była jednoznaczna: należy całkowicie wyczyścić społeczeństwo sowieckie z 'elementu polskiego'." Podkreślił, że wśród ofiar znajdowali się robotnicy, nauczyciele i inżynierowie, a represjami objęto każdego Polaka, co dotyczyło około półtora miliona osób.
Hanna Śliwa Wielesiuk, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Gdańsku, dodała, że rozkazy Jeżowa dotyczyły zlikwidowania nieistniejącej polskiej organizacji wojskowej, będącej wymysłem NKWD, co sprawiło, że represje mogły dotknąć każdego Polaka. Podczas uroczystości głos zabrał także Maciej Lisicki, prezes Gdańskich Autobusów i Tramwajów oraz wnuk ofiary „operacji polskiej”. Lisicki zaapelował o pamięć o tej trudnej historii, zaznaczając, że spotkania takie mają na celu przywracanie pamięci o tych wydarzeniach.
Według dokumentów NKWD w latach 1937-1938 skazano 139 835 osób, z czego 111 091 Polaków zamordowano, natomiast 28 744 osoby skierowano do łagrów. Wysokie liczby ofiar odzwierciedlają dramat liczącej się wówczas społeczności polskiej, która stanowiła 44,9% wszystkich ofiar operacji narodowościowych NKWD.

