Paweł Hulisz gra na replice XVIII-wiecznej trąbki, wykorzystywanej przez gdańskiego trąbomistrza Johann Stritzke. Instrument można zobaczyć i usłyszeć w Muzeum Gdańska, w Ratuszu Głównego Miasta.
Izabela Biała: Ostatnia lipcowa sobota 2026 roku na Długim Targu przyniosła wykonanie hejnału Jarmarku św. Dominika. Dlaczego zdecydowano się na współczesną kompozycję, a nie na chorały historyczne?
Paweł Hulisz: - Hejnał ma współczesny charakter, inspirowany historycznymi utworami związanymi z jarmarkiem. Pomysł zakładał większy skład trębaczy oraz współczesne instrumenty, co było podyktowane praktycznymi ograniczeniami w pozyskiwaniu historycznych trąbek.
Zespół Tubicinatores Gedanenses wydal płytę z carillonem, grając na historycznych instrumentach i odnosząc się do gdańskich chorałów, co pokazuje nasze związki z tradycją.
Jakie cechy wyróżniają zespół Tubicinatores Gedanenses?
- Gramy na replikach instrumentów historycznych, a nasze trąbki mają nowatorskie rozwiązania, które poprawiają intonację, co czyni je przyjemniejszymi dla współczesnych odbiorców. Koncertujemy z organistami oraz orkiestrami, a nasze osiągnięcia obejmują trzy wydawnictwa.
Od kiedy w Gdańsku funkcjonowali miejscy trębacze?
- Pierwsza wzmianka o trębaczach pochodzi z 1400 roku, a od 1421 roku są znane imiona zatrudnionych trębaczy i piszczków. Posiadanie trębaczy było przywilejem miast, a Gdańsk korzystał z tego dzięki przynależności do Hanzy.
Wtedy granie na trąbkach długich było zarezerwowane dla muzyków królewskich, a trębacze miejscy używali innych instrumentów, takich jak trąbki suwakowe czy sackbuty.
Jakie były główne zadania miejskich trębaczy?
- Sygnały związane z porami dnia, alarmowanie mieszkańców oraz ogłaszanie ważnych decyzji, a także udział w uroczystościach i ceremoniach pogrzebowych były ich kluczowymi obowiązkami. O tragicznych wydarzeniach, jak pożar, informowali mieszkańców, a wspomnienia o ich wystąpieniach zachowały się do dziś.
Czy można określić, na jakich instrumentach grali piszczkowie wspomniani obok trębaczy?
- Można spekulować, że używali szałamaj, sackbutów czy trąbek z suwakiem. W Gdańsku zamiast rozrywkowych utworów, grano pieśni religijne, co było zgodne z protestancką tradycją.
Muzycy przyczyniali się do umilania życia mieszkańców, koncertując w niedzielę i święta. Kontynuujemy tę tradycję podczas festiwalu Muzyka z Gdańskich Wież, który w tym roku rozpocznie się 30 lipca i obejmuje dziewięć koncertów z carillonem.
Co roku wspierani przez rekonstruktorów, pokazujemy gdańskie tradycje w barwnych strojach historycznych podczas naszych występów.
Jakie wieże docelowo służyły do wystąpień muzyków?
- W przeszłości było ich więcej, a także wiadomo, że grano z wieży Bazyliki Mariackiej oraz kościoła Św. Piotra i Pawła. Wraz z wprowadzeniem carillonu obie formy muzyczne zaczęły się łączyć, co stwarzało ciekawe połączenia dźwiękowe.
Ostatnia wzmianka o koncertach wieżowych pochodzi z 1926 roku.
Trębacze współpracujący z carillonami grali zarówno w bliskim sąsiedztwie, jak i w większej odległości, co wymagało koordynacji.

