Po podpisaniu porozumienia z rządem Lech Wałęsa oświadczył: „Uzyskaliśmy wszystko, co w obecnej sytuacji można było uzyskać. Resztę też uzyskamy, bo mamy rzeczy najważniejsze: nasze niezależne, samorządne związki zawodowe. To jest nasza gwarancja na przyszłość. Ogłaszam strajk za zakończony!”
Wicepremier Mieczysław Jagielski przybył do Stoczni Gdańskiej rangą później, niż planował, co spotkało się z dużym zainteresowaniem gdańszczan. Przy bramie stoczniowej nr 2 zgromadziły się tłumy ludzi po mszy odprawionej przez ks. Jankowskiego, w niektóre chwile w atmosferze wsparcia.
Podczas podpisania porozumienia Wałęsa użył długopisu o długości 38 centymetrów z czerwonego plastiku, ozdobionego wizerunkiem papieża Jana Pawła II. Drogą telewizyjną pokazano te niezwykłe sceny na całym świecie. Wałęsa, wspominając później, stwierdził: „Długopis był z wizerunkiem Ojca Świętego, który nas zjednoczył, dodając sił i wiary do zmiany oblicza tej ziemi.”
Na szyi Wałęsy dostrzegano różaniec, a jego wizerunek w połączeniu z długopisem nadawał mu postać religijnego lidera. Dokument podpisywano w atmosferze, która przełamała strach, a strajkujący robotnicy dostali zapewnienie o zwolnieniu więźniów politycznych oraz o legalizacji nowych, niezależnych związków zawodowych.
Ostateczne porozumienie ustaliło zobowiązanie rządu do m.in. legalizacji nowych związków zawodowych, prawa do strajku, budowy pomnika ofiar Grudnia 1970, transmisji mszy w radiu, a także ograniczenia cenzury.
Podpisując długopis, Wałęsa przyczynił się do zmian, które były nie do pomyślenia w całym bloku wschodnim. Rząd zgodził się, by nowe związki uznały kierowniczą rolę PZPR w państwie, ale Wałęsa i jego współpracownicy nie zamierzali się na to godzić.

