Jacek Pałubicki wyruszył w swoją podróż 18 lipca z okolic Oświęcimia, po intensywnych tygodniach przygotowań. W ciągu dnia spędzał w wodzie od 10 do 12 godzin, po czym odpoczywał na brzegu.
Podczas swojej wyprawy, pływak udało się zebrać 35 tys. zł na promocję wiedzy o alkoholowym zespole płodowym (FAS) oraz spektrum alkoholowych zaburzeń płodowych (FASD). Na stronie zbiórki podkreślono, że nawet niewielkie ilości alkoholu spożywane w czasie ciąży mogą prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń rozwijającego się dziecka.
FAS i FASD można w pełni zapobiegać, ale nie ma możliwości ich leczenia.
Na co dzień Pałubicki pracuje jako aplikant prokuratorski w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie.
Trasa pływania okazała się niełatwa, szczególnie w okolicach Warszawy. Jak relacjonował: "Na wylocie z Warszawy na odcinku kilku kilometrów jest ogromne pole kamieni i innych przeszkód wodnych. Kawałek za głazowiskiem z kolei wylot niesławnej Czajki. Dokładnych, mocno naturalistycznych opisów tego aspektu płynięcia przez Warszawę może Wam oszczędzę, ale trzeba było więcej płynąć na grzbiecie, oddychać nie ustami, a nosem, żeby nie przepuszczać wody przez jamę ustną i zminimalizować ryzyko zachłyśnięcia."

